NEWS
Na lidera (być może) poczekamy
Nie dla drużyny Bugu Wyszków tytuł mistrza jesieni. W ostatnim meczu pierwszej części sezonu wyszkowianie ulegli w Legionowie rezerwom II-ligowej Legionovii. Ulegli na własne życzenie, ponieważ mecz zdecydowanie mógł potoczyć się zupełnie inaczej.
Kibice i sami zawodnicy Bugu przed niedzielnym meczem nie mogli być pewni naprzeciw komu przyjdzie im stanąć. A to dlatego, że wszyscy obawiali się powtórki sprzed 13 miesięcy, kiedy do Wyszkowa przyjechała pierwsza drużyna Legionovii, której ligowy mecz został przełożony. Nieszczęśliwy los chciał, że podobnie złożyło się i w tym roku. Mecz II ligi Skra Częstochowa – Legionovia został przełożony, na szczęście dla wyszkowian legionowianie umówili na sobotę sparing z Legią, w którym zagrali gracze pierwszej drużyny. W niedzielę przeciwko Bugowi zagrali więc zawodnicy rzadko grający w II lidze lub tylko ocierający się o jej kadrę. Okazało się jednak, że i ci mogą poradzić sobie z naszym zespołem.
Pierwszy kwadrans meczu przebiegł pod dyktando miejscowych. Gracze Legionovii w dobrej sytuacji strzelili zarówno obok bramki, jak i strzał jednego z miejscowych został wybity sprzed pustej bramki Bugu. Pierwszą odpowiedzią gości była sytuacja Łukasza Damętki. Lewy pomocnik Bugu znalazł się sam przed bramkarzem, jednak kąt był na tyle ostry, że zdołał oddać zaledwie strzał w wychodzącego bramkarza. W 17. minucie zawodnik gospodarzy przymierzył bardzo mocno z 20 metrów, a piłka obiła poprzeczkę. Siedem minut później wydarzyła się sytuacja, która mogła zupełnie zmienić oblicze meczu. Wychodzącego sam na sam Kamińskiego sfaulował poza polem karnym bramkarz. Mimo, że nasz napastnik miałby przed sobą tylko pusta bramkę, to sędzia pokazał legionowianinowi tylko żółtą kartkę zamiast usunąć go z boiska. Kamiński z wolnego uderzył mocno, ale bramkarz zdołał odbić piłkę. Wyszkowianie przed przerwą mieli jeszcze dwie dobre okazje. W jednej akcji najpierw Kamiński niepotrzebnie zwlekał ze strzałem i został zablokowany, piłka spadła pod nogi Połodziuka, którego strzał z powietrza efektowną robinsonadą sparował bramkarz. Gdy wydawało się, że mimo okazji z obu stron przed przerwą goli nie zobaczymy, miejscowi zaskoczyli rywala. Bo niechlujnym wybiciu piłki przez Krzysztofa Maciaka futbolówkę przejął jeden z rywali, szybko podał na lewą stronę skąd do płaskiego podania w pole karne dopadł napastnik i strzałem z półobrotu zaskoczył Laskowskiego.
Z perspektywy całego meczu wydaje się, że to był przełomowy moment meczu. Wyszkowian podłamała nie tyle bramka „do szatni” co fakt, że stracili ją w momencie, kiedy wydawało się, że ich prowadzenie jest kwestią najbliższych minut. I mimo, że w dalszym ciągu nie brakowało sytuacji strzeleckich, to przyjezdnym w niedzielę wyraźnie nie szło i nie byli do końca skoncentrowani. Najlepszym tego dowodem była sytuacja z 53. minuty. Po dokładnej wrzutce Łukasza Łady Łukasz Kowalczyk z trzech metrów nie potrafił głową pokonać bramkarza mimo, że był niepilnowany. Cztery minuty później goście zostali skarceni za niewykorzystanie tak dobrej okazji. Po dośrodkowaniu z prawej strony piłki w rękach nie zdołał utrzymać Laskowski, szybszy okazał się strzelec drugiej bramki i pozostało mu już tylko kopnąć do pustej bramki. Od tego momentu widać było, że z zawodników trenera Mielczarczyka z każdą minutą uchodzi przysłowiowe powietrze, wkradały się niepotrzebne kłótnie we własnym gronie i głośne pretensje do sędziego. Sposobu na pozbieranie się w ekipie gości nikt już nie znalazł, za to skuteczni byli gospodarze. Pięć minut przed końcem w łatwej sytuacji piłkę stracił Dominik Penkul, legionowianie dwoma szybkimi podaniami znaleźli się przed bramką Bugu. Akcja zakończyła się minięciem Laskowskiego i strzałem do bramki obok interweniującego wślizgiem Mateusza Maciaka.
Bardzo szkoda w ten sposób przegranego meczu, niestety znów z drużyną z czołówki. W przeciwieństwie jednak do spotkań w markach i Nowym Dworze, gdzie Bug przegrał wyraźnie, w Legionowie wynik mógł być zupełnie inny. Lepsza skuteczność, a przede wszystkim koncentracja dałyby Bugowi wygraną i tytuł mistrza jesieni. A jak ważne może okazać się choćby jedno zwycięstwo więcej przekonaliśmy się po ostatniej kolejce ubiegłego sezonu. Na szczęście strata do liderującej Escoli to tylko dwa punkty. Wygląda jednak na to, że z trójki Escola, Marcovia, Bug nikt nie odpuści walki o awans, liczyć się więc będzie dosłownie każdy zdobyty punkt.
Legionovia II Legionowo – Bug 3:0 (1:0)
Bug: N. Laskowski – D. Penkul, M. Maciak, R. Nogaj, K. Maciak – P. Połodziuk, P. Polowczyk, Ł. Łada (66. P. Wojtkowski), Ł. Damętko (83. V. Flores) – Ł. Kamiński, Ł. Kowalczyk.
Zółta kartka: M. Maciak.
Widzów: 20.
Pierwszy mecz rundy rewanżowej wyszkowianie rozegrają 14 marca w Radzyminie z Mazurem.
ZOBACZ WSZYSTKIE

