NEWS

Dużo kopania w Łomży

27 lutego 2023


… i to w przenośni i dosłownie obejrzeli kibice w sobotnie przedpołudnie w Łomży. Miejscowy ŁKS okazał się minimalnie lepszy od Bugu Wyszków.
To nie był sparing, który będziemy wspominać latami. O takich spotkaniach zwykło mawiać się jako o meczach walki. Z obu stron mało było płynnej gry, gra była najczęściej rwana. Trzeba też przyznać, że miejscowi chyba trochę za bardzo wzięli sobie do serca nastawienie na wynik i momentami trochę za bardzo „przyostrzali” grę. Efektem tego jest m.in. kontuzja stopy K. Maciaka, czy 2-3 przepychanki boiskowe, do których walnie przyczynił się również arbiter pozwalając na zbyt ostrą, szczególnie w kontekście zaledwie sparingu, grę.
Dwie pierwszego dogodne okazje mieli gracze gości. Najpierw Mateusz Maciak głową strzelił obok słupka, a Łukasz Kamiński trafiła w bramkarza. Z kolei na koniec pierwszej części Jakub Imiołek obronił w sytuacji sam na sam.
W drugiej połowie inicjatywę mieli miejscowi i to oni częściej gościli przed bramką Bugu. Pierwsi gola mogli strzelić jednak nasi zawodnicy. Najpierw po zagraniu Łukasza Łady Kamiński znalazł się oko w oko z bramkarzem, ale mimo interwencji bramkarza ręką poza polem karnym sędzia nakazał grać dalej. Jedyny gol padł w 72. minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego zaatakowany w powietrzu Filip Augustyniak wypuścił piłkę z rąk, a po chwili piłka trafiła do bramki tuż pod poprzeczką. Chwilę później wyrównać mógł Artur Szleżanowski, ale strzelił obok bramki.

ŁKS Łomża – Bug 1-0 (0-0)
Bug: J. Imiołek – K. Maciak, M. Maciak, R. Nogaj, D. Dadacz – N. de Sousa Costa, W. Podolski, Ł. Łada, I. Zaporoshchenko – D. Świerblewski, Ł. Kamiński. W II połowie zagrali: F. Augustyniak, M. Jezierski, A. Balcer, P. Nasiadka, P. Połodziuk, A. Szleżanowski, K. Skrocki.

ZOBACZ WSZYSTKIE