NEWS

Powtórka lipcowego wyniku

6 marca 2021

Obraz gry przez całe spotkanie był podobny. Trochę częściej przy piłce byli goście spod Mińska Mazowieckiego, ale do groźniejszych sytuacji dochodzili częściej miejscowi. Już niemal tradycji podczas zimowych sparingów musiało stać się za dość, a zatem jeszcze przed upływem pierwszych 10 minut Bug objął prowadzenie. Po bardzo dobrym podanie z prawej strony Jakuba Rejnusia silnie w bramkarza strzelił testowany napastnik, a przytomnością umysłu wykazał się Przemysław Wojtkowski dobijając skutecznie strzał kolegi z ataku. W dalszych fragmentach żadna z drużyn nie zagroziła bramce rywala. Chwila „zdrzemnięcia się” w defensywie kosztowała jednak nasz zespół gola. W 39. minucie Mateusz Maciak najprawdopodobniej nie zauważył i nie otrzymał sygnału od kolegów, w związku z czym jeden z rywali wbiegł przed niego z piłką. Kapitan Bugu próbując ratować sytuację przewrócił jednak rywala i sędzia słusznie wskazał na „wapno”. Strzał gracza Tygrysa skutecznie zmylił Łukasza Bestrego.
Pierwsza połowa zakończyła się czerwoną kartką dla obrońcy Tygrysa. To był już epilog zamieszania, na które wcześniej nic nie wskazywało. Przez pierwsze około 25 minut gra toczyła się bez poważniejszych fauli i spięć. Im bliżej jednak końca pierwszej połowy, tym gra stawała się mniej atrakcyjna dla oka, a szczególnie gracze z Huty Mińskiej głośno i chyba trochę przesadnie zgłaszali do sędziego Marcina Mielczarczyka pretensje o każdy faul, czy upadek ich zawodnika na boisko. Zupełnie niepotrzebne słowa dochodziły również z ławki rezerwowych gości. Wspomniany już defensor Tygrysa wyleciał z boiska z wulgarną odzywkę do sędziego, ale na szczęście był to ostatni niemiły akcent tego meczu i wydaje się, że pierwsza połowa skończyła się w najbardziej odpowiednim momencie.
Po przerwie gracze obu drużyn wyszli do gry już ze „schłodzonymi” głowami i gra była zdecydowanie bardziej płynna i spokojna. Ze strony wyszkowian te chłodne głowy okazały się chyba zbyt schłodzone pod kątem skuteczności. Dobrych okazji nie wykorzystali m.in. Rejnuś, który z trzech metrów trafił w bramkarza, Łukasz Damętko dostał pod nogi niespodziewanie piłkę, ale nie trafił nawet w bramkę, zaś uderzenie Dominika Penkula, które chyba zmierzało w światło bramki zostało wybite tuż przed linią bramkową. Szanse miał także Jan Kopiejewski, ale w bardzo dobrej sytuacji trafił w sam środek bramki. IV-ligowiec miał po przerwie jedną dobrą okazję. W 81. minucie wślizg Przemysława Borkowskiego do spółki z Albertem Piechocińskim zatrzymał piłkę, która niechybnie zmierzała do pustej bramki.

Bug – Tygrys Huta Mińska 1:1 (1:1)
Gol dla Bugu: Wojtkowski 7.
Bug: Ł. Bestry (68. A. Piechociński) – Sz. Skoczeń, P. Borkowski, R. Nogaj, D. Penkul – Sz. Rudnik, M. Maciak, P. Wojtkowski, J. Rejnuś – M. Czabaj, testowany. W II połowie zagrali: J. Kopiejewski, A. Krawczyk, K. Maciak, Ł. Damętko, P. Nasiadka.

ZOBACZ WSZYSTKIE